Wrzesień ’26
Dawno mnie tu nie było z moim pisaniem. Miałam zwolnić, ale to chyba niewykonalne. Niezmiennie próbuję 🙂 Nie wiem kiedy sierpień stał się wrześniem, a za kilka chwil będzie już październik i ostatnie chwile by w tym roku pocieszyć się jesienią. Tą piękną. Złotą. Ale wrócę na chwilę do września.
Ile tu się wydarzyło. Nadmiar. Emocji. Wydarzeń. Zobowiązań. Rozmów. Miejsc. Powrotów. Wybiegania w nowe. Chwil pod słońce. Na słońcu. Pod górkę. Moja galeria i kalendarz to jakiś kosmos – dlatego nawet nie wracam do pojedynczych zdjęć, wybieram jedno przypadkowe, nieidealne, ale jasne. Szczęśliwe.
Patrzę pod słońce. Odważnie, z uśmiechem. Jest tutaj kojący zapach wczesnej jesieni, wtedy kiedy dotykam liści orzechów. Ich zapach na dłoni. Intensywny, ale ulotny. Jest przyjemność. Zwłaszcza wtedy kiedy pozwalasz sobie świecić. Kiedy pozwalasz słońcu na tych kilka chwil zatrzymać się na skórze. Bez pośpiechu. Kiedy chcesz zatrzymać ten czas, uczucie na dłużej (…) zapamiętać dokładnie, wszystko.
A październik? Też dam mu szansę 😉
(…)


